O byciu jednostką
Można wiele o sobie wiedzieć, a mimo to pozostawać sobie obcym. Znać swoje zdolności, rozumieć historię rodzinną, umieć opisać własny charakter, a jednak w ważnych chwilach szukać poza sobą rozstrzygnięcia, czy wolno nam pragnąć tego, czego pragniemy, i żyć zgodnie z tym, co odczuwamy jako własne.
Istnieje pewien szczególny rodzaj cierpienia: czasem poddajemy w wątpliwość samą prawomocność swojego istnienia. Jego potrzeby i zainteresowania wydają nam się podejrzane, jakby już przez to, że pochodzą od nas, wymagały usprawiedliwienia. Czasem przełom przychodzi wraz z prostym, lecz głęboko przeżytym odkryciem: „Skoro jestem, to mam prawo być”.
Temu doświadczeniu poświęcimy podczas webinaru szczególną uwagę. Poczucie własnej wartości rozpatrzymy jako coś głębszego niż korzystna opinia o swoich umiejętnościach. Gdy człowiek utożsamia swoją wartość z inteligencją, urodą, twórczością czy powodzeniem, spotkanie kogoś bardziej uzdolnionego łatwo staje się zagrożeniem dla niego samego. Możliwość wyjścia z tej zależności wiąże się z odkryciem, że indywidualność nie sprowadza się do żadnej z jej poszczególnych właściwości.
Jungowska perspektywa prowadzi tu do pytania o nieświadome podłoże naszego „ja”. Indywidualność nie jest wyłącznie dziełem świadomych zamiarów. Ma korzenie w psychice, które poprzedzają wiedzę człowieka o sobie. Stawanie się sobą wymaga stopniowego rozpoznawania tej zastanej, a zarazem jeszcze nieurzeczywistnionej natury.
Ego, które potrzebuje oparcia
W psychologii Junga ego jest centrum świadomości, podmiotem naszego osobistego doświadczenia. Dzięki niemu możemy odnosić się do tego, co przeżywamy, zajmować stanowisko i podejmować działanie. Nie jest ono z definicji samolubne: ta sama świadoma zdolność wyboru uczestniczy zarówno w trosce o własne dobro, jak i w odpowiedzialności za innych.
Jednak ego nie wystarcza samo sobie. Psychologia jungowska opisuje jego rozwój poprzez relację z Jaźnią – całością i porządkującym centrum psychiki, obejmującej świadomość oraz nieświadomość. Związek ten nazywa osią ego – Jaźń. To za jej pośrednictwem ego może doświadczać zakorzenienia we własnym życiu, jego sensu i wewnętrznego wsparcia.
W tej relacji kryje się zasadnicza trudność. Ego może przypisywać sobie znaczenie i władzę należące do większej całości. Wówczas ulega inflacji: traktuje własny punkt widzenia jak prawdę ostateczną, a własne pragnienie jak prawo. Może również utracić więź z tym, co je podtrzymuje, i doświadczać wyobcowania, pustki czy braku wartości. Rozróżnienie ego i Jaźni oraz zachowanie żywego związku między nimi są u Edingera dwoma aspektami tego samego zadania rozwojowego.
Podczas spotkania przyjrzymy się obu tym możliwościom. Będzie to także okazja do namysłu nad różnicą między rzeczywistą siłą ego a obroną jego wyobrażonej wielkości.
Miłość własna i jej nieświadome losy
Przyjrzymy się też temu, co zwykliśmy nazywać egoizmem. Dążenie do posiadania własnego życia może początkowo ujawniać się w postaci, której trudno nam przyznać wartość: w ambicji, zazdrości, potrzebie uznania czy pragnieniu osobistej mocy. Pochopne potępienie tych dążeń może jednak sprawić, że odrzucimy wraz z nimi coś, co dopiero usiłuje dojść do świadomości.
Psychologia junmgowska stawia przed człowiekiem zadanie przyjęcia odpowiedzialności za fakt, że jest ośrodkiem pragnienia, działania i wpływu. Dopóki własna potrzeba pozostaje nieuznana, może domagać się zaspokojenia okrężnie, poprzez wymagania stawiane innym, niekiedy pod osłoną poświęcenia lub bezinteresowności. Świadome odniesienie do niej pozwala w ogóle zacząć rozumieć, czego się szuka i co robi się z innymi ludźmi w imię tego poszukiwania.
Z tej perspektywy odczytamy również mit o Narcyzie. W interpretacji Edingera jego dramat polega na tęsknocie za sobą, która nie znajduje spełnienia. Narcyz jest urzeczony własnym odbiciem, ale pozostaje oddzielony od tego, co w nim rozpoznaje. To opowieść o wyobcowaniu i niespełnionej miłości własnej, pozwalająca inaczej postawić pytanie o związek między miłością do siebie a zdolnością kochania innych.
Przyjąć własne życie
Bycie jednostką oznacza również zgodę na określoność. Każdy rzeczywisty wybór nadaje życiu kształt, ale zarazem zamyka część możliwości.
Edinger opisuje stan „życia przejściowego”, w którym człowiek pozostaje wierny przede wszystkim temu, kim mógłby się stać. To, co robi obecnie, jest prowizoryczne; właściwa praca, miłość czy twórczość mają dopiero nadejść. Przywiązanie do przyszłej pełni możliwości chroni przed ryzykiem zaangażowania, lecz utrudnia zaistnienie czegoś rzeczywistego.
Zajmiemy się tym trudnym momentem, w którym trzeba podjąć własne życie, nie mając gwarancji, że okaże się ono takie, jakiego oczekiwaliśmy. Sięgniemy także do mitu o Prometeuszu, aby przyjrzeć się konfliktowi między rodzącą się autonomią a posłuszeństwem wobec dotychczasowych autorytetów. U Edingera zdobywanie świadomości ma swoją cenę: nowy krok bywa przeżywany jako występek wobec porządku, który wcześniej dawał oparcie.
Odrębność i możliwość spotkania
Doświadczenie indywidualności ma także wymiar samotności. Nawet najbliższa osoba nie może przeżyć naszego życia za nas ani całkowicie zamieszkać w naszym doświadczeniu. Edinger rozróżnia bolesne osamotnienie i możliwość świadomego przyjęcia własnej odrębności. Ta ostatnia staje się istotną częścią dojrzewania.
W jego rozważaniach odrębność prowadzi zarazem ku więzi. Rozpoznanie, że każdy człowiek jest takim osobnym światem, pozwala dostrzec wspólny nam wszystkim warunek istnienia. Będziemy zastanawiać się, co ta perspektywa wnosi do miłości i bliskości: jak spotykać drugiego człowieka, uznając, że jego życie ma własny środek, niezależny od naszego.
Zbieranie siebie
Edinger opisuje indywiduację również jako „zbieranie siebie”: przyjmowanie za własne tych aspektów życia psychicznego, które zostały pominięte w rozwoju ego i są później napotykane w snach, konfliktach czy projekcjach. Człowiek stopniowo rozpoznaje swój udział w tym, co dotąd wydawało mu się wyłącznie obce. Własna indywidualność odsłania się w tym procesie jako coś obszerniejszego od znanego obrazu siebie.
Tak rozumiana sztuka bycia sobą wymaga zdolności do zmiany. Ego zachowuje swoje miejsce, ale uczy się odnosić do rzeczywistości psychicznej, której samo nie ustanawia i nad którą nie sprawuje pełnej władzy. Edinger widzi w tym możliwość przechodzenia od nieświadomego utożsamienia do świadomego dialogu. Indywiduacja pozostaje procesem, w którym każde osiągnięte rozumienie siebie może zostać ponownie poszerzone.